Po wizycie premiera Morawieckiego Niemcy zaczynają mówić po polsku ws. rosyjskiej inwazji

Polski premier Mateusz Morawiecki jako jedyny publicznie opisał dylemat Unii Europejskiej – zależność od rosyjskiego gazu i ropy – przyznaje w niedzielę niemiecki „Der Spiegel” w kontekście dotychczasowych oporów Niemiec przed nałożeniem surowych sankcji na Rosję. „Süddeutsche Zeitung” przyznaje, że nie można tolerować subsydiowania Rosji poprzez zakupy jej surowców. Niemieckie media po sobotniej wizycie polskiego premiera w Berlinie zmieniają retorykę i zaczynają dostrzegać konieczność twardego kursu wobec Moskwy.

Kanclerz Olaf Scholz oświadczył w niedzielę, że Niemcy zgadzają się na wyłączenie Rosji z systemu SWIFT. O surowe sankcje zabiegał w sobotę w opierającym się przed tym długo Berlinie premier Mateusz Morawiecki.

„Der Spiegel”

W opublikowanej w niedzielę rano na stronie www.spiegel.de analizie cytowani są niemieccy politycy, którzy wahali się w kwestii odłączenia Rosji od systemu SWIFT. Minister finansów Christian Lindner uzasadniał swoje obawy ogromnymi skutkami na rynku niemieckim. Z kolei minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock wskazywała, że 50 procent importu węgla kamiennego pochodzi z Rosji.

„ Premier Polski jako jedyny publicznie opisał dylemat UE: jej zależność od rosyjskiego gazu i ropy” – zauważa tygodnik i wskazuje, że w ciągu ostatnich 24 godzin można było zaobserwować zmianę w polityce Niemiec. „Na twarzach niemieckich polityków widać było szok. Ich wypowiedzi świadczyły o tym, że nie chcą sobie więcej pozwolić na naiwność” – czytamy.

„Frankfurter Rundschau”

Dziennik zauważa, że Putin dobrze przygotował się na sankcje, a Zachód musi się nastawić na długą i bolesną konfrontację oraz być gotowy do poniesienia kosztów tego konfliktu.

„Trzeba zmusić Putina do powrotu do stołu negocjacyjnego. To zajmie dużo czasu, trzeba będzie znaleźć nowe formaty rozmów. Konfrontacja z Rosją będzie miała sens tylko wtedy, kiedy będzie ją popierać większość społeczeństwa” – ocenia komentator „FR” .

„Die Welt”

„Putin nie boi się Zachodu, bo staliśmy się tak słabi” – pisze Ulf Poschardt, redaktor naczelny „Die Welt”. „Może robić to co chce, ponieważ Europa i Niemcy stali się dekadenccy, naiwnie oderwani od rzeczywistości. Putin zna Niemcy jak żaden inny kraj Zachodu. Wyrobił sobie zdanie na temat tego, czy z tego kraju można się spodziewać jakiejś formy sprzeciwu wobec jego agresji. Oczywiście, że nie. Putin patrzy na Niemcy i widzi w nich przede wszystkim »Republikę Federalną Klaunów«; widzi w naszym »staniu w kącie« i naiwności zachętę do upokorzenia nas” – dodaje.

Dziennik zamieszcza też wywiad z politologiem Herfriedem Münklerem, który zauważa, że sankcje mogą popchnąć Rosję w ramiona Chin. W takim przypadku próba Putina, by uczynić z Rosji niezależne światowe mocarstwo, nie powiodłaby się, ponieważ byłby on całkowicie uzależniony gospodarczo od Chin.

Z kolei historyk i dziennikarz Sven Felix Kellerhoff wymienia podobieństwa w ataku Rosji na Ukrainę względem napaści Niemiec na Polskę w 1939 roku. Są to: imperialistyczne motywacje przywódcy i rzekoma konieczność obrony jego „gnębionych” współrodaków oraz potwierdzenie, że polityka ustępstw wobec autokratów jest złą strategią. Wskazuje na obecność w Niemczech prokremlowskich polityków, jak np. Gerhard Schröder.

„Süddeutsche Zeitung”

Michael Bauchmüller ocenia w dzienniku, że „sankcje na Rosję muszą być szerokie i głębokie; jakkolwiek złe dla niewinnej ludności Rosji, muszą być odczuwane przez każdą jednostkę”.

Zauważa, że konsekwencje sankcji mogą być bolesne i zastanawia się, czy ich cena nie będzie dla Europy zbyt wysoka. Dochodzi jednak do wniosku, że nie można tolerować subsydiowania Rosji poprzez zakupy jej surowców. „Z każdym litrem nalanym na niemieckiej lub europejskiej stacji benzynowej. więcej niż kiedykolwiek trafia do rosyjskiej kieszeni wojennej” – przyznaje.

„Frankfurter Allgemeine Zeitung”

„Nie mogąc zgodzić się na odcięcie Rosji od systemu SWIFT, Europa nadal finansuje rosyjską agresję (uzależnienie energetyczne). Nałożenie sankcji to trudna decyzja, wymaga wyważenia interesów, ale polityczny sygnał ze strony UE po ataku jest na razie fatalny” – czytamy w „FAZ”.

Jednocześnie dziennik zauważa, że sankcje UE będą miały skutki średnio- i długoterminowe, ale „nie uratują już Ukrainy” i nie odstraszą Putina przed dalszymi agresywnymi posunięciami wobec Zachodu.

„Der Tagesspiegel”

Z kolei Christopher von Marshal w rozmowie z gen. USA Benem Hodgesem wnioskuje, że skuteczność NATO w obronie wschodniej flanki zadecyduje korytarz suwalski. Równoległy atak na EE, LV i LT nie jest w najbliższym czasie prawdopodobny. Niemcy i ich sojusznicy powinni jednak rozważyć ten najgorszy scenariusz ze szczególną uwagą: „należy uważnie obserwować ruchy wojsk rosyjskich na Białorusi”.

– Do spektrum działań obronnych należy również gotowość do rzeczywistego odstraszenia przeciwnika środkami zaradczymi: Zachód powinien dać Putinowi sygnał: „Jeśli zaatakujecie NATO, my zajmiemy Kaliningrad”.

Źródło: TVP Info

Komentuj "Po wizycie premiera Morawieckiego Niemcy zaczynają mówić po polsku ws. rosyjskiej inwazji"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: