Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” po olsztyńsku…

Sześćdziesiąt dziewięć lat temu, 1 marca 1951 roku, w piwnicach budynku gospodarczego na terenie więzienia przy ulicy Rakowieckiej w Warszawie zamordowani zostali członkowie IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość”: prezes Zarządu podpułkownik Łukasz Ciepliński ps. „Pług”, prezes Obszaru Zachodniego major Adam Lazarowicz ps. „Klamra”, prezes Obszaru Południowego porucznik Franciszek Błażej ps. „Tadeusz”, kierownik wydziału politycznego kapitan Józef Rzepka ps. „Znicz”, kierownik wydziału informacyjnego major Mieczysław Kawalec ps. „Psarski”, szef łączności kapitan Józef Batory ps. „Argus” oraz doradca polityczny Zarządu porucznik Karol Chmiel ps. „Zygmunt”. Na pamiątkę tego wydarzenia, dzięki inicjatywie ś. p. Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego, co roku obchodzimy Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” (nazywanych też „Niezłomnymi”).

Wskazane wyżej wykonanie siedmiu wyroków śmierci wiązało się z końcem WiN-u – ostatniej organizacji konspiracyjnej, obejmującej swym zasięgiem niemalże całe terytorium Polski. Nie oznaczało jednakże zakończenia walki żołnierzy podziemia niepodległościowego z sowieckim okupantem i komunistycznym zniewoleniem naszej Ojczyzny. Co istotne, epopeja działalności „Żołnierzy Wyklętych” (w latach 1943–1963), która w szczytowym okresie działań zbrojnych przybrała formę antykomunistycznego powstania, wykreowała Bohaterów praktycznie w każdym regionie. Oto przykłady:

  • Podlasie – kapitan Władysław Łukasiuk ps. „Młot”, kapitan Kazimierz Kamieński ps. „Huzar” i podporucznik Kazimierz Chmielowski ps. „Rekin”;
  • ziemia łomżyńska – major Jan Tabortowski ps. „Bruzda”;
  • Lubelszczyzna – major Hieronim Dekutowski ps. „Zapora”, major Marian Bernaciak ps. „Orlik” i kapitan Zdzisław Broński ps. „Uskok”;
  • Mazowsze – rotmistrz Witold Pilecki ps. „Witold” i starszy sierżant Mieczysław Dziemieszkiewicz ps. „Rój”;
  • Kielecczyzna i ziemia radomska – porucznik Franciszek Jaskulski ps. „Zagończyk”;
  • ziemie: łódzka i piotrkowska oraz Śląsk – kapitan Stanisław Sojczyński ps. „Warszyc”;
  • Małopolska i Podkarpacie – podpułkownik Łukasz Ciepliński ps. „Pług”, ksiądz Władysław Gurgacz ps. „Sem” i kapitan Antoni Żubryd ps. „Zuch”;
  • Podhale – porucznik Józef Kuraś ps. „Ogień”;
  • Śląsk – kapitan Henryk Flamme ps. „Bartek”;
  • Wielkopolska – podpułkownik Andrzej Rzewuski ps. „Hańcza”.

Na Warmii, Mazurach i Powiślu takimi, już legendarnymi, postaciami są: major Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka” i jego podkomendni z V Brygady Wileńskiej Armii Krajowej.

Dowódca V Brygady Wileńskiej AK i jego żołnierze – od lewej: ppor. Henryk Wieliczko ps. „Lufa”, por. Marian Pluciński ps. „Mścisław”, mjr Zygmunt Szendzielarz ps. „Łupaszka”, wachm. Jerzy Lejkowski ps. „Szpagat” i ppor. Zdzisław Badocha ps. „Żelazny” (fot. z archiwum IPN)

Oddział ten, powstały latem 1943 roku na Wileńszczyźnie i początkowo zmuszony toczyć boje zarówno z niemieckim okupantem, wspieranym przez formacje litewskie (m.in. we wsi Worziany), jak i partyzantką sowiecką (np. pod Radziuszami), w 1945 roku odtworzony na Białostocczyźnie, następnie walczył z komunistycznym aparatem bezpieczeństwa m.in. w naszym regionie, na obszarze od ziemi piskiej i szczycieńskiej po okolice Ostródy i Sztumu. W 1946 roku, na terenie dzisiejszego województwa warmińsko-mazurskiego, szczególną skutecznością wsławiły się szwadrony: podporucznika Henryka Wieliczki ps. „Lufa”, podporucznika Zdzisława Badochy ps. „Żelazny” i wachmistrza Leona Smoleńskiego ps. „Zeus” – należy wspomnieć chociażby starcia z „bezpieką” pod Czarnym Piecem i Piduniem). Według relacji, sam „Łupaszka” bywał w Olsztynie, podobnie, jak sanitariuszka i łączniczka Danuta Siedzikówna ps. „Inka” czy wachmistrz Jerzy Lejkowski ps. „Szpagat”. Potem żołnierze V Brygady operowali jeszcze na Pomorzu i Kaszubach, by na koniec (na przełomie 1946 i 1947 roku) powrócić na Podlasie. Ogólnie, ich działalność objęła ogromną część terytorium Polski: od Białegostoku i Olsztyna, poprzez Trójmiasto, do Koszalina. Oddziały dowodzone przez majora Zygmunta Szendzielarza odznaczały się wojskowym duchem i drylem oraz przestrzeganiem wysokich standardów – wszelkie przejawy bandytyzmu, niesubordynacji czy zachowania niewłaściwe (np. w stosunku do kobiet) surowo karano. „Łupaszka” i jego podkomendni mieli pełną świadomość, z jakim przeciwnikiem przyszło im się mierzyć oraz, że stawką ich zmagań była wolna Ojczyzna…

Niestety, Prezydent Olsztyna Piotr Grzymowicz i wspierająca go koalicja w Radzie Miasta, czyli radni z klubów: Platformy Obywatelskiej Nowoczesna Koalicja Obywatelska oraz prezydenckiego Ponad Podziałami, zdają się traktować obchody dnia 1 marca jak uciążliwą konieczność. Dobitnie pokazała to tegoroczna, wyjątkowo „skromna”, wręcz kameralna, uroczystość pod pomnikiem Armii Krajowej i Polskiego Państwa Podziemnego. Nie okazują przy tym realnego wsparcia dla obywatelskich inicjatyw, mających na celu godne, trwałe upamiętnienie „Niezłomnych Żołnierzy Wyklętych” czy ogólniej – działaczy tzw. drugiej konspiracji. Nie warto nawet szerzej komentować braku Prezydenta (lub któregoś z jego zastępców) przy odsłonięciu i poświęceniu, w dniu 2 marca, tablicy upamiętniającej powstałą w Olsztynie, Harcerską Organizację Podziemną „Iskra”, która została wmurowana w ścianę budynku Szkoły Podstawowej nr 13. Nieobecność przedstawiciela ratusza w tym miejscu mówi sama za siebie…

Tablica upamiętniająca Harcerską Organizację Podziemną „Iskra”, osłonięta 2 marca 2020 roku, przy wejściu do Szkoły Podstawowej nr 13 w Olsztynie

W tym kontekście, na myśl powracają też wydarzenia sprzed roku, kiedy to jednej z głównych ulic naszego miasta, której Wojewoda Warmińsko-Mazurski, na mocy przepisów tzw. ustawy dekomunizacyjnej, nadał nazwę „V Wileńskiej Brygady AK”, przywrócono pierwotnego „patrona” Wincentego Pstrowskiego – najsłynniejszego polskiego przodownika pracy. Jakby tego było mało, akurat 1 marca 2019 roku, w nazewnictwie przystanków (odczytywanym w autobusach i tramwajach) nastąpiło zastąpienie opisanego wyżej, jednego z najbardziej zasłużonych oddziałów antykomunistycznego podziemia niepodległościowego nazwiskiem postaci-symbolu sowietyzacji naszej Ojczyzny. Zdaję sobie sprawę z faktu, że musiało to kiedyś nastąpić, ale, o ile mnie pamięć nie myli, olsztyński Zarząd Dróg, Zieleni i Transportu miał czas na zmiany nazw przystanków komunikacji miejskiej do końca marca, ale nie, należało tego dokonać właśnie w Narodowym Dniu Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”. Cóż, takie rzeczy tylko w mieście, nad którym wciąż góruje symbol zbrodniczego totalitaryzmu komunistycznego – skrzyżowane sierp i młot…

Olsztyński mural, poświęcony „Żołnierzom Wyklętym”, m.in. V Brygadzie Wileńskiej AK

Liczni olsztynianie pamiętają jednak o Tych dzielnych Żołnierzach – Niezłomnych w walce o wolność, Wyklętych przez komunistów, do końca Wiernych wartościom, które Polskę stanowią, oraz nieśmiertelnej triadzie: Bóg, Honor i Ojczyzna – nie tylko w marcu, o czym niech świadczy chociażby mural przy ulicy Synów Pułku.

Radosław Nojman

prawnik, pasjonat historii i krajoznawstwa, działacz społeczno-polityczny oraz publicysta

Źródło: opinie.olsztyn.pl

Komentuj "Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych” po olsztyńsku…"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: