„Zabójcze koperty… Grodzkiego, czyli obstrukcja totalna” – felieton Antoniego Górskiego

Zgodnie z własnymi zapowiedziami opozycja jest totalna, czyli ciągle obstrukcyjna. Będziemy z nią męczyć się jeszcze ponad trzy lata. Przystąpili do niej wszyscy, nawet o skrajnie odmiennych poglądach i tak zblatowani, zgodnie ręka w rękę, noga w nogę sobie poczynają. Wałęsają się też po europejskich salonach donosząc na Polskę. Nie przebierają przy tym w środkach: od powoływania się na Konstytucję, poprzez próbę wywołania burd ulicznych do wyzywania i obrażania w „SokzBuraka”, którego twórca znalazł się w sztabie Kidawy-Błońskiej, takiej „zgodnej”.

Jeszcze na długo przed rozstrzygnięciem Borys Budka deklarował, że „zrobimy wszystko, i to jest naszym celem, żeby w Senacie nie dopuścić do tego, aby weszły w życie absurdalne, niekonstytucyjne i niedemokratyczne mechanizmy głosowania korespondencyjnego”. I słowa „dotrzymał”. Tomasz Grodzki, „trzecia osoba w państwie”, jak sam często o tym przypomina, posłusznie wykonał polecenie przewodniczącego Platformy, dla zmylenia nazywającej siebie Obywatelską. No to Budka jest chyba wyżej?! Taki nadmarszałek Budka. I marszałek Grodzki spolegliwie wykorzystał cały regulaminowy okres rozpatrywania ustawy do ostatniej godziny, a Senat głosami wszystkich partii opozycyjnych odrzucił ustawę o głosowaniu korespondencyjnym.

Szczególnie dzisiaj, gdy potrzebna jest praca, działanie, walka z koronawirusem i już pukającym do drzwi związanym z nim kryzysem gospodarczym, opozycja stosuje totalną obstrukcję. Kładzie kłody pod nogi, piętrzy trudności i przeszkadza jak tylko potrafi w normalizowaniu życia społecznego. Przeciąga w czasie, do ostatniego momentu (oczywisty strajk włoski), uchwalenie potrzebnej ustawy, której wyczekuje społeczeństwo. Tym samym wystawia je na ciężką próbę. Jeszcze mało, bo zanim ustawa powtórnie przeszła przez Sejm, to Budka już miał plan „B” – masowe protesty wyborcze.

Grodzki, gdy tylko został marszałkiem, nabył jakiejś dziwnej, aczkolwiek zrozumiałej, awersji do kopert. Nazywa je nawet „zabójczymi kopertami”. Może dzisiaj najbardziej go boli, że muszą być „zwrotne”? Nie miał takiej niechęci, gdy był dyrektorem szpitala w Szczecinie. Już ponad 80 poszkodowanych świadczyło o wręczaniu mu kopert.

Opozycja jest do bólu przewidywalna, bo ciągle nic nowego – tylko antyPiS. Podczas debaty wyborczej też nie było zaskoczenia. Dziewięcioro wystąpiło przeciwko jednemu. Czy przez to mieli rację? Nie, bo wybrzmiewała tylko totalna krytyka, a ze swojej strony nie mieli nic konstruktywnego.

Większość adwersarzy, w tym szczególnie Kosiniak-Kamysz, miała pretensje do Andrzeja Dudy, że nie znają daty wyborów. I oni „są w polityce”?! Chcą być prezydentem, nie znają jego obowiązków a chcą dołożyć jeszcze jeden: Żeby pilnował przedłużania kolejnych stanów nadzwyczajnych, bo przecież nie wiadomo jak długo pandemia będzie trwała, byleby tylko dopasować to totalnym – gdy będą mieli większe poparcie społeczne. Nie wiedzą, że kandydaci na prezydenta mają tylko zgłosić swój akces do wyborów, a ich organizacją i terminem zajmują się inne organa i osoby. Taka to obstrukcja totalna – nie chcą wyborów a chcą wiedzieć kiedy będą.

Kosiniak-Kamysz dalej brnie w złe rozwiązania emerytalne. Chciałby aby społeczeństwo zapomniało mu podwyższenia wieku emerytalnego, a teraz proponuje zniesienie podatku od emerytur. Nie wie, nie podpowiedzieli mu, że ta koncepcja byłaby kilka (nawet kilkanaście) razy korzystniejsze dla „bogatych” emerytów? To dla kogo on chce polepszenia bytu?

Małgorzata Kidawa-Błońska była prawie niezauważalna. Chyba odniosła sukces bo nie popełniła tym razem większej wpadki. Miała jednak dalej problemy z nazwami. Opierając się na „kanstytucji”, którą miała przed sobą, chce aby życie w DPS-asch nie było „ciężce” w „statunku” do innych. „Wybitnej ekonomistce” ożywić gospodarkę pozwolą „pieniądze obrotowe”.[sic!] Jako „prezydentka” przywróci honor „oficerą” i „żołnierzą” i da im „tarczę rakietową” (jeszcze nie ma takiej na świecie) z „grupy zbronieniowej”. Lepiej przydałby się jej logopeda niż prezydentura.

Szymek (bo taki biedny, czuły chłopczyk) Hołownia trzymał się dzielnie i nie rozpłakał się. Robert Biedroń ciągle chce zrównania „wtyczek” z „gniazdkami”. Jak on to robi/zrobi? No tak – same wtyczki albo same gniazdka. Ale w takim układzie prąd nie popłynie. O zarażonym Palikotem nie warto wspominać.

Taką to dzisiaj mamy pożałowania godną opozycję. Jej czynności zakrawają raczej na stan medyczny – zatwardzenie. Opozycja chce być opozycją wobec rządu a jest opozycyjna wobec państwa, wobec Narodu. Wyraża się to w stanowisku: „nie, bo nie”. Wybory 10 maja – źle! Wybory przesunięte – źle! Przez ich fizjologiczną dolegliwość już jesteśmy spóźnieni co najmniej dwa tygodnie. Jak mamy działać, walczyć ze szczególnie zjadliwym chińskim wirusem, zajmować się gospodarką, poruszać się po Polskim Domu, gdy pod nogi ciągle ścieli nam nieład polityczny?

Antoni Górski

Komentuj "„Zabójcze koperty… Grodzkiego, czyli obstrukcja totalna” – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: