„Szubienice” jeszcze nie osądzone – felieton Antoniego Górskiego

Szubienice w Olsztynie

Wczoraj odbyło się posiedzenie Sądu Rejonowego II Wydziału karnego w „przedmiocie rozpoznania zażalenia na postanowienie Prokuratury z dn. 24.03.2015 r. o odmowie przyjęcia środka odwoławczego”. Prokuratura odmówiła wszczęcia dochodzenia w sprawie propagowania i pozostawania w przestrzeni publicznej prawnie zakazanego sowieckiego symbolu totalitarnego jakim są popularne „szubienice”. Odmowę uzasadniła tym, że żadne moje dobro prawne nie zostało naruszone, więc nie jestem uprawniony do wniesienia zażalenia. Zażalenie jednak wniosłem, zwracając również uwagę, że Prokuratura nie odniosła się do najważniejszego aspektu sprawy, tj. istnienia w przestrzeni publicznej obiektu stanowiącego przedmiot przestępstwa i teraz Sąd rozstrzygnie, po której stronie jest racja.

Wprawdzie, absolutnie nie spodziewam się, że szubienice, po decyzji sądu, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, znikną, ale mam nadzieję, że sąd przychyli się do mojego wniosku i uzna, że jednak jestem osobą uprawnioną i zostały naruszone moje dobra osobiste. Takie obiekty są po to wznoszone, aby przy nich i za ich pomocą oddawać cześć i honory tym, komu są wystawione. No więc kto chce to robić? „Pożyteczni idioci”? Nieświadomi (są jeszcze tacy?) uczestnicy publicznych „spędów”? Świadomi działacze sowieccy, czy postsowieccy? A może wręcz obcy agenci? Ja na pewno nie będę tego robił i co więcej: ten pomnik mnie drażni, obraża, oburza i zniewala, bo wyraża obcą dominację. Narusza więc moje dobra osobiste i uprawnia mnie do domagania się usunięcia go z przestrzeni publicznej.

„Obrońcy” „szubienic”, robią wszystko, posuwając się w końcu do pokrętnych argumentów, by zachować ten relikt barbarzyńskiej epoki. Prokuratura też na początku chciała mnie zbyć „świstkiem” papieru (bo jak można inaczej nazwać pismo bez podpisu?) tłumacząc, że brak jest znamion czynu zabronionego. W kolejnym piśmie już uwzględnia, że czyn nie jest przestępstwem, bo nie wynika z działania. Daje tym wyraz swojej ignorancji: brak działania jest także działaniem. To są podstawy szkolenia prawniczego. Nie chce dostrzegać przy tym, że pomnik został odrestaurowany. A to już jest ewidentne „aktywne działanie”. I w końcu koronny argument, że jestem osobą nieuprawnioną. Zatem, co ma z tym wspólnego załączenie do akt sprawy bezprawnego, bo opartego na fałszywych przesłankach, dokumentu z 1993 roku: „Decyzji o wpisaniu do rejestru zabytków”? Kolejna „wtopa” – jakby powiedziała młodzież.

Ta sprawa kolejny raz obnażyła, chciałbym wierzyć, że tylko nieudolność czy niewiedzę, lecz niestety i złą wolę wymiaru sprawiedliwości, którego częścią jest Prokuratura, czy Policja w pilnowaniu praworządności, a instytucji państwowych w odfałszowaniu rzeczywistości.

Chichotem historii jest to, że represjonowani w czasach stalinizmu (przychylam się do tych, którzy uważają, że to był żaden komunizm, czy nawet socjalizm) są represjonowani również za czasu „wolnej, suwerennej” Polski, bo chcą pozbycia się pomników symbolizujących zniewolenie. Prokuraturę chyba powinno stać na coś więcej niż wysyłanie zasłużonego w walce z „komuną” do psychiatrii, a policję na gubienie legitymacji przy tak prozaicznej czynności jak zmiana podpaski.

Ile jeszcze czasu zajmie tolerowanie bezprawia?

Antoni Górski

Ps. Dla „mądralińskich”, którzy twierdzą, że dokument, nawet fałszywy nie można unieważnić po 5 czy 10 latach: A Konstytucję po 45 latach można było unieważnić? Można!

 

Komentuj "„Szubienice” jeszcze nie osądzone – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: