Stary „powiew świeżości” – felieton Antoniego Górskiego

„Nowoczesna Ryszarda Petru” jako „nowa” partia na scenie politycznej Polski pojawiła się pod koniec sierpnia tego roku. Z założenia „liberalna”, powołana przez „ekonomistę” Petru, zanim została partią już „osiągnęła” w sondażach 11% poparcia. Od tego czasu partia Ewy Kopacz systematycznie dołuje, by ostatnio ustąpić miejsca swojej następczyni, czyli „PONowoczesnej”. Widocznie Kopacz dostała „prikaz”, by siedzieć cicho, bo trzeba „pompować” Petru.

„Nowoczesny” Petru, wychowanek Leszka Balcerowicza i jego doradca ds. reformy emerytalnej (!) w Ministerstwie Finansów, przygodę z polityką zaczął już 25 lat temu u boku Władysława Frasyniuka, wówczas w Unii Demokratycznej. Należał też do Unii Wolności. Jako „ekonomista” pracował w Banku Światowym, Banku BPH, BRE Banku, PKO BP oraz PwC – zajmujące się audytem przedsiębiorstw (a pracując w banku?!). Jest przewodniczącym Towarzystwa Ekonomistów Polskich z wolnorynkową myślą ekonomiczną, założonego między innymi przez Balcerowicza, w którego kręgu cały czas się obraca.

Oczywiście, nie byłoby i Petru, i „Nowoczesnej” bez spolegliwych „mediów” z lokajskimi dziennikarzami pokroju Lisów, Kraśków, Tadlów, Olejników, Kublików, Paradowskich, Wrońskich i wielu jeszcze innych, wzorujących się na swoim guru, Adamie Michniku. Telewizja Polska (?) poświęca więcej czasu „Nowoczesnej” niż PO i PiS razem wziętych. Ten odłam czwartej władzy ochoczo się rzucił, by wypromować zbieraninę z byłych polityków PO i pracowników kancelarii Komorowskiego plus jeszcze „ktoś” (ale o tym dalej). Ma to być „powiew świeżości, młodości i konstruktywnej zmiany” w polityce, gdzie „nie będzie miejsca dla spadów partyjnych”.[1] No, za wyjątkiem działaczy Unii Wolności, Platformy Obywatelskiej i Partii Demokratycznej. Wypisz, wymaluj „Unia Wolności Bis”.

Petru łże bez mrugnięcia okiem. Pod hasełkami wolności gospodarczej, liberalizacji rynku, takimi samymi jakimi uwiodła PO, a które potem zmieliła i wyrzuciła do kosza, kryją się kłamstwa i marketing wyborczy. Bo celem jest: „by żyło się nam lepiej”.

Szwindel Ryszarda Pietru polega na tym, że jako bankowiec-finansista, od lat doradzający swoim partyjnym kolegom z UW, pracujący dla instytucji finansowych i finansistów współtworzył obecny system. Musi zatem reprezentować interesy korporacji finansowych świata wielkich finansów, bo na pewno nie interesy zwykłych, młodych ludzi.

On chce przywracać „wolność gospodarczą”?[2] A do tej pory to co było? Zastrzega jednak, że chce „wolnego rynku, ale regulowanego, żebyśmy nie dali cwaniakom tego co wytworzymy”. Petru i spółka? „Wolny rynek”?! – Jak będzie szło nam dobrze, a jak źle to będziemy go regulować!

Troska o młodych sprowadza się do nakazu: „Niech młody chłopak zaczynający pracę na roli wchodzi do ZUS, nie do KRUS, niech płaci takie składki jak wszyscy”.[2] To już nie powrót do UD, ale do PRL-u, gdzie równano do wszystkiego co gorsze.

Z myślą o młodych, bo pięćdziesięciolatkowie nie mieli takiej możliwości, stworzył też (dobra, pomagał Balcerowiczowi) OFE (Otwarte Fundusze Emerytalne), które Tusk tak okroił, że już nie są to nawet ochłapy a raczej kości. To był majstersztyk! Tak orżnąć obywateli!

Część składki emerytalnej trafia do OFE, skąd rząd i tak „pożycza” część pieniędzy (a więc ta część nie procentuje w inwestycjach), by dopłacić do ZUS-u, który razem ze „swoimi” pieniędzmi wypłaca emerytury. Oczywiście, i na tym polegała cała balcerowiczowska propaganda, „pieniądze” (bo w rzeczywistości część!) trafiają na Giełdę Papierów Wartościowych oraz inne rynki kapitałowe, gdzie mają zarabiać „grube pieniądze” na przyszłą emeryturę „pod palmami”, albo na szusowanie na nartach w Alpach. Pamiętacie tą reklamę z wentylatorem i piórami? W rzeczywistości, w większej mierze, nabijana jest kabza prezesom i członkom zarządów instytucji finansowych. Łącząc posady w instytucjach finansowych z jego „pomysłami”, Petru to raczej „brudnej” wody bankster, a nie „ekonomista”. Na satyrycznym rysunku przedstawiona jest szczera do bólu scena jak bankster, wychodząc z banku z workiem pieniędzy, rzuca w stronę rabusia z pistoletem w ręku, chcącego okraść bank: „Amator”.

I w końcu wisienka na torcie „PONowoczesnej”. Że Petru ma takie „uznanie” w mediach mętnego nurtu jest niewątpliwie zasługą współpracownika przewodniczącego partii, koordynatora konsultacji społecznych i prac programowych „Nowoczesnej”, mającego rozległe „znajomości” „dziennikarza”, niejakiego Pawła Rabieja. Ale jest on też byłym rzecznikiem fundacji Pro Civili założonej przez oficerów WSI. Organizacji nie bez przyczyny nazywanej „długim ramieniem Moskwy”.[3] I już wiemy, kto „prikazał Kopaczowej siedzieć cicho.

I taki walczy KOD-em o demokrację?! ZaKODowany jest, ale nie „nie do rozszyfrowania”.

Że komuś wyciągam przekręty? Że obnażam czyjeś manipulacje? Że kogoś nienawidzę? Zasada jest prosta: „Panie złodziej, oddaj pan coś ukradł a będziemy się kochać”.

Antoni Górski

1. https://twitter.com/ryszardpetru/status/602551263075684352
2. http://polska.newsweek.pl/ryszard-petru-zaklada-stowarzyszenie-nowoczesnapl-czym-bedzie-wywiad,artykuly,363891,1.html
3. http://parezja.pl/bliski-wspolpracownik-petru-powiazany-wsi/

2012-1Początek „powiewu”

2012-2Mistrz i uczeń

2012-3To „idzie młodość”

2012-4„Stary powiew” Moskwy

Komentuj "Stary „powiew świeżości” – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: