„68 miesięcy. Do wyznawców „pancernej” brzozy” – felieton Antoniego Górskiego

Po, zdawałoby się, pełnym zjednoczeniu naszego społeczeństwa w obliczu Tragedii Smoleńskiej, ale niestety „chwilowym”, nastąpił ponowny, jeszcze bardziej zmasowany atak „poprawnych politycznie” (prym wiodła i wiedzie GW) na zwolenników pełnego, rzetelnego wyjaśnienia tej Tragedii. Zaczęło się odsądzanie od czci i wiary, po oskarżenia o faszyzm, no i oczywiście okrzyknięto nas „sektą smoleńską”. A okrzyknęli nie kto inny tylko „wyznawcy pancernej brzozy”. A to co? Ja nie mogę tak nazywać? Akcja rodzi reakcję? Zatem, może już dość wzajemnych epitetów a czas na rzetelną, rzeczową, merytoryczną debatę?!

Ten apel kieruję szczególnie do kreujących się na ekspertów w wielu dziedzinach, w tym w lotnictwie a zarzucających dociekającym prawdy, że „zapędzili sami siebie w smoleńską czarną dziurę i sprawcom tego całego burdelu w lotnictwie wojskowym zwyczajnie się upiecze”. No i jest punkt styczny, bo też zgadzam się z tym, by „sprawcy burdelu”, Bogdanowi Klichowi, szefowi MON, któremu podlegał 36 pułk specjalny, się nie upiekło.

Ja „nie zwalczam” raportu, tylko jako że „zwyczajnie go wreszcie przeczytałem, to na tej podstawie (zamierzam) zrobić prawdziwą jatkę wśród odpowiedzialnych”[sic]. Raporty obu komisji (Anodiny i Millera) bynajmniej nie „zawierają b. nieprzyjemne ustalenia dla obu stron – rosyjskiej i polskiej”, lecz KBWLLP powieliła („zerżnęła żywcem”) tezy MAK-u i przyjęła je za swoje. W obu bublach, mówiąc kolokwialnie, nic „się kupy nie trzyma”. W każdej dziedzinie. Że Rosjanie nie stworzyliby bubla licząc się z opinią światową? Trzeba nie znać Rosjan. Ten „Raport„ „spłodzili” tylko i wyłącznie na użytek … Rosjan, a tzw. „opinię światową” mają w „głębokim poszanowaniu”. Mało jeszcze dla „światowej opinii” uzasadnień Rosji swoich poczynań w Czeczenii, Gruzji, Ukrainie i teraz Syrii?

A o jakości obu komisji świadczy już chociażby „ustalenie”: „samolot zderzył się lewym skrzydłem z brzozą o średnicy pnia 30-40 cm” (strona 17 i 216 „Raportu”)[1]. Szok! Obie komisje działały z dokładnością: od – 33.33 % do + 25 %. Zaiste, jakość działania komisji złożonej z „wybitnych specjalistów” godna okresu kamienia łupanego. Wzięliby „krawca” to zmierzyłby im brzozę z dokładnością do 0,5 cm. Czy czasami ci co twierdzą, że zapoznali się z treścią obu „Raportów” i uważają je za rzetelne, sami nie „chrzanią”?

Z „Raportu końcowego z badania zdarzenia lotniczego nr 192/2010/11 samolotu Tu-154M nr 101 zaistniałego dnia 10 kwietnia 2010 r. w rejonie lotniska Smoleńsk północny” sporządzonego przez „Komisję Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego”, strona 66 z 328[1]:

„Lp. 5. Brzoza – utrata fragmentu lewego skrzydła, odl. od pasa startowego – 855 m; odl. od osi pasa – 63 m (kłamstwo, bo 71 m); wys. przeszkody (pnia po „ściętej” brzozie) – 5,1 m.[1]

Lp.14. Fragment lewego skrzydła, odl. od pasa startowego – 745 m; odl. od osi pasa – 43 m”.[1]

Zatem, odległość fragmentu skrzydła od brzozy: 855 m – 745 m = 110 m.

 

  1. Jakim cudem fragment „urwanego” skrzydła mając do pokonania opór powietrza, „przedzierając się” przez drzewa i krzaki, przeleciał 110 m? Proszę tylko mi nie wmawiać za „super ekspertem” od lotnictwa, Tomaszem Hypkim, powtarzającym za innym „ekspertem” Pawłem Artymowiczem, że fragment skrzydła, mając kształt nieforemnego czworokąta leciał, fru, fru, fru jak bumerang: „Ja bym proponował, żeby pan Binienda kupił sobie bumerang. Żeby rzucił przed siebie i zobaczył jak daleko zaleci. Jak umiejętnie rzuci, to ten bumerang wróci i walnie go w głowę …”[2] (film 4:35 min). Widać Tomasz Hypki zna to z autopsji. Takiego łgarstwa to już licealiście nie „wciśnie”. Prawa fizyki nawet Hypki nie obejdzie.
  2. Czy fragment „urwanego” skrzydła, uwzględniając nieforemny kształt (wysunięty slot), opór powietrza i przede wszystkim rosnące drzewa (jeszcze większe od „pancernej” brzozy), nie powinien leżeć dużo bliżej (Z<< 60 m), właściwie, co najwyżej kilkanaście metrów od „pancernej brzozy”?
  3. Brzoza „ścięła” skrzydło, a co (a może kto?) ścięło brzozę?
  4. Dlaczego czub brzozy leżał prawie zgodnie z kierunkiem lotu samolotu, zamiast, zgodnie z prawami fizyki, leżeć dokładnie w kierunku przeciwnym do lotu samolotu?
  5. Jakie jest prawdopodobieństwo złamania dwóch przedmiotów zderzających się ze sobą?

 

Kwitując moje pisanie „bełkotem” komentujący daje wyraz swemu ograniczeniu, bo sam nie potrafi znaleźć żadnego argumentu. Lepiej więc będzie dla niego, żeby wszyscy myśleli, że jest ograniczony, niż miałby się odezwać i rozwiać wątpliwości. Nie wymagam zbyt wiele. Proszę nawet, by potencjalni oponenci nie wysilali się na profesorskie wykłady. Na powyższe pytania wystarczy wiedza na poziomie szkoły średniej.

 

Antoni Górski

  1. http://msw.dc-poland.pl/RaportKoncowyTu-154M.pdf
  2. https://www.youtube.com/watch?v=wGExRDf3Ml4

 

1060 p│ot stoi

A za brzozą ściana drzew … nietkniętych

2002

Wykres licealisty

Komentuj "„68 miesięcy. Do wyznawców „pancernej” brzozy” – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: