„Wojsko Polskie” – felieton Antoniego Górskiego

2101

W tym roku odbyła się Wielka Defilada Niepodległości na miarę setnej rocznicy odzyskania przez nasz Naród niepodległości. Również na miarę naszych możliwości. Cieszy to, że Wojsko Polskie odzyskuje siły i swoją godność, i co za tym idzie szacunek Polaków i sojuszników.

Nie ma piękniejszej okazji do obchodzenia Święta Wojska Polskiego niż dzień Święta Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. Jeśli można mówić o „Cudzie nad Wisłą” to niewątpliwie było to za Jej wstawiennictwem. W tamtym czasie wszyscy (tylko nie Polacy) wątpili. Za wyjątkiem przedstawiciela Turcji i nuncjusza apostolskiego opuścili Polskę wszyscy ambasadorowie, a Polacy razem z późniejszy papieżem, Piusem XI modlili się na Jasnej Górze o ocalenie przed nawałą bolszewicką. Otoczona przez wrogo nastawione państwa i osamotniona Polska, oczekując „cudu” mobilizowała siły, by dać odpór najeźdźcy. Ogromnym wysiłkiem Narodu zbudowała Wojsko Polskie. I gdy zdawało się, że to już koniec, bolszewicy, którzy już dzielili się łupem polskim, dostali takiego łupnia jakiego się nie spodziewali. Nie spodziewali się, że Polacy „jak jeden mąż” staną do walki o swoją Wolność. Byli zaskoczeni i zdziwieni, że robotnicy i chłopi stanęli do walki o „pańską” Polskę przeciwko tym, którzy „przecież nieśli im bolszewicką szczęśliwość”.

Dzisiaj Wojsko Polskie odzyskuje swoją pozycję i przede wszystkim normalność. Dzięki wysiłkom Pana Ministra Macierewicza i jego kontynuatora Mariusza Błaszczaka nasze Siły zostały „oderwane od dna” do jakiego sprowadził je „minister-psychiatra” Bogdan Klich i jego następca Tomasz Siemoniak. Również dzięki Panu Prezydentowi Dudzie przywrócono „normalność” w Naczelnym Dowództwie, którego kompetencje i odpowiedzialność rozmydlił Bronisław Komorowski i jego „szogun” Stanisław Koziej. Na najwyższego przełożonego wojska w czasie pokoju – Szefa Sztabu Generalnego i przewidzianego na czas wojny Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych powołał jedną osobę – generała broni Rajmunda Andrzejczaka.

Odchodzą w przeszłość żołnierze wyszkoleni i (co ważne!) wychowani w moskiewskich i innych komunistycznych uczelniach. Wreszcie Wojsko Polskie przestało być „Ludowe” a staje się Narodowe.

Nieszczęściem Wojska Polskiego w PRL-u było wplątanie i oplątanie go służbami bezpieczniackimi (to pół biedy), ale również ewidentnie służącymi dominacji sowieckiej nad Polską. Zrównanie stopni wojskowych z milicyjnymi (represyjnej formacji) deprecjonowało szacunek społeczeństwa do wojska. LWP, według sowieckiego dowództwa, było tylko „kałakolczikom”, małym dzwoneczkiem-sygnaturką, które miało tylko dać znać „Wielkiemu Bratu”, że coś się dzieje, a nie do prowadzenia wielkich operacji. Wszystko to było dokonywane na polecenie Moskwy rękoma „pełniących obowiązki Polaków”. Szkoda, że Pan Prezydent zawetował ustawę „degradacyjną”. Byłoby dzisiaj prościej i przejrzyściej.

Nie wolno jednak wszystkich żołnierzy „kłaść do jednego worka” z Jaruzelskim i Kiszczakiem. Było wielu, jak chociażby Ryszard Kukliński, którym było ciasno w pętach sowieckiego reżimu. Myśleli nawet o buncie, co Kuklińskiemu „wyperswadowali” (wtedy na szczęście) Amerykanie. Od kolegi oficera dostałem w latach 80-tych zakazaną książkę Aleksandra Sołżenicyna, Archipelag GUŁag. Wielu oficerów brało ślub kościelny oraz chrzciło i posyłało do I Komunii Świętej swoje dzieci. Co z tego, że skrycie i z Pomorza aż na Śląsku?

Owszem, Kukliński był zdrajcą. Ale właśnie dlatego ja mam honor i zaszczyt, chociaż na ostatnim miejscu, stać w jednym szeregu z Panem Generałem Ryszardem Kuklińskim, bo ja też zdradziłem Związek Sowiecki (wł. Rosję Sowiecką) i 25.10.1993 roku razem ze wszystkimi żołnierzami złożyłem przysięgę na wierność Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Odbudowa Wojska Polskiego trwa mimo obstrukcji „totalnych”. I będzie odbudowane, by mogło stanowić skuteczną Obronę. Musi być i nowoczesne i odpowiednio liczebne. Liczebność musi stanowić przynajmniej 1/3 ilości wojska potencjalnego agresora. Żadne to arkana sztuki wojskowej, znane od starożytności. Rachunek jest więc prosty – skoro Rosja posiada 845 tysięcy żołnierzy to Polska musi posiadać ich przynajmniej 280 tysięcy. Wojsk operacyjnych!

A zatem czeka nas, Polaków jeszcze duży wysiłek, nie wiele mniejszy od tego sprzed 100 lat, by osiągnąć Siłę zdolną do zapewnienia nam bezpieczeństwa.

Antoni Górski

Komentuj "„Wojsko Polskie” – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: