Rodzi się coraz więcej dzieci, a jest nas jednak mniej

ilustracja

W 2017 roku w województwie warmińsko-mazurskim urodziło się 14 533 dzieci, tj. o 1 090 więcej niż przed rokiem – wynika z danych Urzędu Statystycznego w Olsztynie. W ubiegłym roku odnotowano także dodatni przyrost naturalny – różnica pomiędzy liczbą urodzeń i zgonów ukształtował się na poziomie 110 osób, podczas gdy rok wcześniej była ujemna i wyniosła -635. Niewątpliwie to efekt realizacji programu „Rodzina 500+”. Jednak pomimo wzrostu liczby urodzeń i dodatniego bilansu narodzin i zgonów, rok 2017 był siódmym z kolei, w którym odnotowano spadek liczby mieszkańców Warmii i Mazur.

W ubiegłym roku ludność województwa warmińsko-mazurskiego liczyła ok. 1 milion 434 tys. osób i w porównaniu do 2016 roku zmalała o 2 422 osoby – to blisko tyle, ile wynosi liczba mieszkańców Bisztynka lub Miłomłyna. Od 2010 roku populacja województwa zmniejszyła się natomiast aż o 19 837 osób, co jest zbliżoną wielkością do liczby mieszkańców Pisza lub Działdowa.

Jeżeli zatem w ostatnim czasie rodzi się coraz więcej dzieci, a także mamy dodatni przyrost naturalny (liczba urodzeń jest wyższa od liczby zgonów), to dlaczego regionowi ubywa mieszkańców? Odpowiedzią na to pytanie jest emigracja. Województwo warmińsko-mazurskie charakteryzuje się większym odpływem ludności do innych województw i państw niż jej napływem.

W 2017 roku na skutek migracji Warmię i Mazury opuściły 2 742 osoby. Tym samym z naszego regionu w ubiegłym roku każdego dnia bezpowrotnie ubywało blisko 8 osób, każdego tygodnia 53 osoby, a każdego miesiąca około 225 osób.

Jeżeli popatrzymy na ogólne saldo migracji (tj. różnicę między napływem a odpływem ludności) w przeliczeniu na 1 000 mieszkańców, okazuje się, że województwo warmińsko-mazurskie ma jedną z najgorszych sytuacji migracyjnych w całym kraju. W 2017 roku saldo migracji wyniosło bowiem -1,9‰ i było jednym z najniższych spośród wszystkich 16 województw. Jedynie niższe saldo migracji występowało w województwie lubelskim (-2,2‰). Tymczasem w bogatych regionach takich jak Mazowsze, Pomorze lub Małopolska ludności przybywa.

Rys 1. Ogólne saldo migracji na 1 000 mieszkańców w 2017 roku

rys1

Ale jak tu nie uciekać, kiedy warunki życia w województwie warmińsko-mazurskim nie są kuszące, a wręcz najtrudniejsze w skali całego kraju?! Na przykład, obecnie dwucyfrowe bezrobocie wstępuje wyłącznie na Warmii i Mazurach i jest nadal najwyższe w Polsce.

Rys 2. Stopa bezrobocia w maju 2018 roku w %

rys2

Pensje w naszym regionie pozostają natomiast najniższe. Na przykład, przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w województwie warmińsko-mazurskim w kwietniu 2018 roku było blisko aż o 1 900 zł niższe niż w województwie mazowieckim. Jednocześnie wynosiło ono zaledwie 82% średniej krajowej.

Rys. 3. Przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto
w sektorze przedsiębiorstw w kwietniu 2018 roku w zł

rys3

Jak zatem godnie żyć w najbiedniejszym regionie, gdzie ciężko o pracę, a zarobki są niskie?! Czemu nie wyjechać i nie szukać szczęścia w bardziej zamożnych częściach kraju lub świata?! Jak przekonać młodych ludzi, że to tu właśnie warto żyć?!

Tymczasem władze samorządowe nie dostrzegają problemu i nie podejmują praktycznie żadnych realnych działań, które mogłyby choćby spowolnić wyludnianie się regionu. Część władz samorządowych (wraz z samorządem województwa na czele) promuje natomiast ideę slow life – mówiącą: nie spiesz się, zwolnij, nie ma po co gonić, żyj spokojnie, niech trwa status quo-niezmieniony stan rzeczy. To wręcz przerażające, że idea ta upowszechniana jest w naszym regionie, jednym z najbiedniejszych w skali całej Unii Europejskiej, województwie tak zaniedbanym inwestycyjnie, o najwyższym bezrobocie i najniższych płacach w całym kraju, gdzie pozostaje tak wiele do zrobienia.

Póki w regionie nie zostaną podjęte inicjatywy przyczyniające się do pobudzenia wzrostu gospodarczego, to nie należy spodziewać się poprawy sytuacji demograficznej Warmii i Mazur. Jeżeli sytuacja ta się nie zmieni, to migracje wciąż pozostaną duże, a problem będzie się nasilać. Część mieszkańców Warmii i Mazur w dalszym ciągu będzie bowiem wyjeżdżać z województwa w poszukiwaniu zatrudnienia lub lepiej płatnej pracy. Trzeba zatem szukać nowych ścieżek rozwoju ekonomicznego, gdyż te obecnie lansowane nie spełniają swojej roli. Bez przyspieszenia gospodarczego z roku na rok będzie nas niestety coraz mniej.

Ignacy M. Kotkiewicz

Komentuj "Rodzi się coraz więcej dzieci, a jest nas jednak mniej"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: