Olsztyn: Desperacka próba dialogu kobiet z prezydentem. Grzymowicz chowa się za strażnikami uzbrojonymi w pałki

W przygotowywanym projekcie budżetu miasta na 2020 rok nie ma dofinansowania do żłobków niepublicznych. Kilkadziesiąt osób zebrało się dziś aby wyrazić swój sprzeciw wobec decyzji władz miasta. 

Z powodu niewystarczającej liczby miejsc czterech publicznych żłobkach rodzice maluchów korzystają z oferty placówek niepublicznych, gdzie trzeba liczyć się z kosztami nawet 600-800 zł miesięcznie. Kwota mogłaby być jeszcze większa, ale miasto od 2012 roku dofinansowuje niepubliczne placówki (w tym roku 240 złotych). Kwota dotacji w tym roku wyniosła około 2 mln złotych. Problem polega na tym, że od 2020 roku miasto chce zrezygnować z tej formy wsparcia.

– Najpierw nieoficjalnie, potem półoficjalnie po telefonie do Urzędu Miasta i wydziału zdrowia, polityki społecznej i organizacji pozarządowych dowiedzieliśmy się, że w planie budżetu na następny rok nie przewidziano środków na dofinansowanie placówek niepublicznych – mówi Hanna Wasiak. Jeśli plany władz miasta potwierdzą się, to skazuje się nas albo na znaczące podwyższenie czesnego nawet do 1000 złotych plus wyżywienie. Niektórzy pewnie będą musieli zamknąć zarządzanie przez siebie żłobki. – W ogóle nikt nie chce z nami rozmawiać, nikt nie przekazał nam tak zaskakującej informacji pod koniec roku. Co teraz mamy zrobić? Od przyszłego tygodnia trzeba pisać nowe umowy, aneksy, poinformować setki rodziców. Zostaliśmy postawieni pod ścianą. Nie było żadnego dialogu ze stron władz miasta i radnych – dodaje jedna z protestujących.

Informacje o wstrzymaniu dofinansowania żłobków niepublicznych sprawiły, że wiele takich placówek oplakatowało się napisami „protest”. W żłobkach i klubikach pod apelem do władz miasta o dalsze finansowanie żłobków zbierane były w czwartek podpisy rodziców. Na tą chwile jest ich już ponad tysiąc.  Właściciele niepublicznych żłobków wspólnie zorganizowali dziś spotkanie z radnymi i wiceprezydent Olsztyna.

Po przeczytaniu oświadczenia kobiety spontanicznie postanowiły udać się do prezydenta Olsztyna. Ktoś musiał go poinformować, bo gdy protestujące przybyły pod gabinetem stało już trzech strażników miejskich uzbrojonych w pałki. Nie pozwolili nikomu wejść do środka powołując się na karteczkę z napisem „Szanowni Państwo pisma adresowane do prezydenta Olsztyna należy składać w kancelarii ogólnej”. W końcu władza naszego miasta zgodziła się na wpuszczenie jednej osoby z petycją. Zebrane dyrektorki i opiekunki poczuły się mocno urażone jednak po chwili i tak okazało się, że prezydent nie miał czasu spotkać się z delegatką. Zdesperowane kobiety nie miały wyjścia. Wyszły przed ratusz i skandowały do Piotra Grzymowicza: „Panie prezydencie nie ukrywaj się przed nami rodzicami”.

Źródło: tko.pl

Komentuj "Olsztyn: Desperacka próba dialogu kobiet z prezydentem. Grzymowicz chowa się za strażnikami uzbrojonymi w pałki"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: