List otwarty do MKiDN w sprawie „szubienic”

1020-11

W styczniu minęły już dwa lata mojej batalii o pozbycie się „szubienic” z przestrzeni publicznej Olsztyna. W czerwcu minie dwa lata od chwili zwrócenia się w tej sprawie do MKiDN z ówczesnej koalicji PO-PSL. Również obecny Minister, jak poprzednio Prokuratura i Sąd Rejonowy, odmawia mi „bycia stroną” w tej sprawie. Po odwołaniu się od tej decyzji, Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie już piąty miesiąc „zastanawia” się nad swoją decyzją. I to wszystko dzieje się w niby wolnej Polsce. Doczytanie się do art. 7 Kpa nie powinno nastręczać trudności i zabierać tyle czasu. Organy administracji publicznej powziąwszy wiedzę o możliwości popełnienia przestępstwa (sfałszowaniu „Decyzji o wpisaniu do rejestru zabytków”) muszą się zająć tą sprawą z urzędu. Stąd mój list otwarty.

 

Pan Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego
Profesor Piotr Gliński
Warszawa

 

Szanowny Panie Ministrze

Kolejny raz zwracam się do Pana Ministra z prośbą o wykreślenie z rejestru zabytków „Pomnika Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej”, jako formalnie nie istniejącego lub unieważnienie „Decyzji w sprawie wpisania dobra kultury do rejestru zabytków” L.dz.PSOZ/IZR.5330-12/93, Nr rejestru zabytków B-139/93 z dn. 19.05.1993r., ponieważ pod fałszywą nazwą „Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej” w Olsztynie, w rzeczywistości objęto prawami zabytku „Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej”. Dokument zawierający fałszywą treść z mocy prawa jest nieważny. Proszę, aby Pan Minister podjął stosowną decyzję, żeby nikt nie mógł się na ten fałszywy dokument powoływać.

„Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej”, został odsłonięty w 1954 roku z inicjatywy ówczesnego Wojewody Olsztyńskiego. Faktycznie, ten pomnik sami sobie wystawili Sowieci, gdyż Wojewoda Olsztyński, Mieczysław Moczar, a właściwie Mykoła Demko, Ukrainiec był „zruszczonym ideowo Sowietem”. Był agentem GRU, członkiem nielegalnej KPP, PPR, PZPR, generałem dywizji KBW. W okresie PRL kierowana przez niego, jako Ministra Spraw Wewnętrznych, bezpieka ściśle współpracowała z KGB. Jego rzekomą „antyradzieckość” należy uważać za zmyśloną, gdyż jego słowa: „Związek Radziecki jest nie tylko naszym sojusznikiem, to jest powiedzenie dla narodu. Dla nas, dla partyjniaków, Związek Radziecki jest naszą Ojczyzną” aż nadto dobitnie świadczą o oddanym obywatelu Związku Radzieckiego.

Pomnik powstał z „wdzięczności” dla żołnierzy, którzy jakoby wyzwalali Naszą Ziemię i jest traktowany przez Prezydenta Olsztyna jako część naszej historii. Przeciwnie, jest to zakłamywanie historii. Armia Czerwona była tą samą, która 17.09.1939 roku zdradziecko napadła na naszą Ojczyznę, zadając „cios w plecy”. Gdyby nie tamte wydarzenia, nie musiałaby potem „wyzwalać” i nie musielibyśmy być „wdzięczni”. Po wojnie faktycznie okupowała Naszą Ziemię. Ci „wyzwoliciele” okazali się zwykłymi burzycielami, mordercami, gwałcicielami i w końcu rabusiami naszego mienia. Stalinowscy mordercy, w tym z Armii Czerwonej, najpierw w Katyniu, Charkowie, Miednoje i innych miejscach kaźni strzelali w tył głowy tysiącom Polaków, a po wojnie podobnie czynili z Żołnierzami Wyklętymi. Nie można naiwnie tłumaczyć, że będziemy podobni do barbarzyńców, którzy w podbitych krajach burzyli i niszczyli dzieła sztuki i pomniki, by na ich miejsce stawiać swoje, swoim bohaterom. To nie my podbiliśmy kraj by zostawiać taki pomnik. Kształt, bryła, forma, kompozycja (sierp i młot, „sołdat”, sceny walk) tego pomnika, które drażnią mieszkańców, nazbyt dobrze uwidaczniają komu jest wystawiony. To właśnie pozostawienie obcych pomników stawia nas po stronie barbarzyńców – niszczycieli, gwałcicieli, morderców, rabusiów – tych którym ten pomnik wystawiono. I my mamy czcić tych co nas mordowali?

Ten  pomnik nas drażni, obraża, oburza i zniewala, gdyż nadal symbolizuje obcą dominację. Wolny Naród zawsze burzy pomniki wystawione ku czci jego okupanta.

Jest to również „dzieło” wątpliwej natury. Projektantem pomnika, a w rzeczywistości tylko firmującym swoim nazwiskiem, był Xawery Dunikowski. „Prawa do ostatecznych decyzji o kształcie artystycznym pomnika nie miał zagwarantowanych ani Dunikowski, ani też olsztyński Komitet Budowy Pomnika. Wyglądem monumentu żywo interesowali się przedstawiciele Ministerstwa Kultury i Sztuki, zwani w dokumentach Komisją Ministerialną. Zainteresowanie to nie kończyło się jednak na sugestiach, ale było jawnym ingerowaniem w ostateczny kształt artystyczny pomnika” [Ryszard Tomkiewicz, Kulisy powstania w Olsztynie Pomnika Wdzięczności dla Armii Czerwonej, Ośrodek Badań Naukowych w Olsztynie, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, 1998, nr 3(221)]. Nie jest stosowne określać zaszczytnym tytułem „artysty” służącego reżimowi totalitarnemu. Takim przecież był komunistyczny reżim PRL-u. Za swoje prace i „wybitne zasługi w dziedzinie rozwoju sztuki polskiej” odznaczany był wysokimi peerelowskimi orderami. Jakie to było „wybitne” osiągnięcie świadczy nazwanie „Pomnika wdzięczności…” przez mieszkańców Olsztyna „szubienicami” i właśnie ta nazwa odzwierciedla rzeczywistą wdzięczność Olsztynian dla „oswobodzicieli”.

Ponadto „Decyzja w sprawie wpisania dobra kultury do rejestru zabytków” została sfałszowana. Fałszem jest, jak to napisano w Uzasadnieniu i Załączniku do „Decyzji …”, że „Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej w Olsztynie wykonano w latach 1949-53”. W latach 1949-53 wykonano „Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej”. Dokumentu o zmianie nazwy pomnika, co potwierdza sam Prezydent Olsztyna w piśmie do mnie i do Pani Poseł Iwony Arent, Urząd Miasta Olsztyna nie posiada. Nie ma też takiego dokumentu w Archiwum Państwowym w Olsztynie, gdzie przeprowadziłem kwerendę za okres od 1954  do 1990 roku. Nie ma także takiego dokumentu ani w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków, ani u Miejskiego Konserwatora Zabytków. Wobec tego „Pomnik Wyzwolenia Ziemi Warmińsko-Mazurskiej” formalnie nie istnieje. Zatem wymieniona „Decyzja …” z mocy prawa, jako zawierająca fałsz, jest bezprawna.

Nie wolno przekazać młodemu pokoleniu zafałszowanej historii. Nie możemy zapominać o „wyczynach” Armii Czerwonej. W wolnym, demokratycznym kraju nie może być czci dla dawnych okupantów-ciemiężycieli. Należy odczuwać potrzebę własnej niepodległości i suwerenności. I taką postawę należy pozostawić naszym następcom. O takich pomnikach możemy i powinniśmy pamiętać, ale w skansenach, gdzie jest ich miejsce, jako eksponatów. Nie musimy ich oglądać w publicznym, reprezentacyjnym miejscu naszego miasta, Olsztyna.

„Pomnik Wdzięczności Armii Czerwonej” jako symbol totalitarny stanowi przedmiot przestępstwa, a jego propagowanie zagrożone jest, z Art. 256.§1. Kodeksu karnego, karą pozbawienia wolności do lat dwóch (czego prezydent Grzymowicz zdaje się nie wiedzieć). A mimo to pomnik stoi nadal. Istnieje w przestrzeni publicznej i już od ponad sześćdziesięciu lat swoim ponurym wyglądem urąga wszystkim pragnącym pozostawać wolnymi – nie tylko Olsztynianom, ale i wszystkim Polakom. Przeciwko pozostawieniu pomnika w polskiej przestrzeni publicznej są także: Prawo i Sprawiedliwość, Solidarna Polska, „Pro-Patria”, IPN, Ruch Narodowy, Młodzież Wszechpolska, Organizacja Narodowo-Radykalna, Progresywna Polska, Stowarzyszenie Koliber, Towarzystwo Miłośników Wołynia i Polesia, Ruch Oburzonych.

 

Z wyrazami szacunku

      Antoni Górski

Olsztyn 03.03.2017r.

Komentuj "List otwarty do MKiDN w sprawie „szubienic”"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe: Time limit is exhausted. Please reload CAPTCHA.


Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: