„Kulturalny” stan wojenny – felieton Antoniego Górskiego

Zbliża się rocznica stanu wojennego i różne mazgaje, czy Mazguły (nie można się rozeznać) pchają się na manifę 13 grudnia, bo uważają, że mają do tego prawo, gdyż także uczestniczyli w „ścieżkach zdrowia”. I nie można im zarzucić kłamstwa, bo udział brali. I to nawet bardzo czynny. W charakterze … pałujących! W swoim zacietrzewieniu i ferworze walki „bojownicy o wolność i demokrację” już sami się pogubili i przy tym pozdzierali sobie sami maski fałszywców. Wyzywają PiS od najgorszych; raz od faszystów, drugi raz od komunistów (gdzie Rzym a gdzie Krym?) a chcą maszerować właśnie z chwalcami tegoż komunizmu. Pies ugryzł się we własny ogon.

„Totalna” (gdzie tu jakaś konstruktywność?) opozycja zapowiadała: „Pomoże nam ulica i zagranica”. I to jest „psie prawo” (słowa Tuska) „najgorszego sortu”. A że hasło „stop dewastacji Polski” nie ma nic wspólnego z jakąkolwiek rzeczowością (dawniej mówiło się: trzeźwością), to kto by się tym przejmował – takie tuzy od logicznego myślenia jak „Bolek” Wałęsa, zdezorientowany Schetyna, mistrz lapsusów, Petru, czy naczelny alimenciarz KOD-u, Kijowski?

No i jakiś „Obywatel RP” (chyba „obywatel Szmaciak” przepoczwarzony z towarzysza, teraz wycierający sobie gębę Rzeczpospolitą), w kolejną miesięcznicę Tragedii Smoleńskiej, z „przytupem” do manify 13 grudnia, chce Kaczyńskiemu zabrać jego „ulubioną zabawkę” – „miesięcznice smoleńskie”, na których „smoleński lud ustawia swój ołtarzyk”. No cóż, jako członek tego „smoleńskiego ludu” mogę o Kasprzaku powiedzieć: „Biedny człowieczek z małym rozumkiem”. Wtóruje mu buntownik Mazguła, apelując do czynnych wojskowych, by „odrzucili ideologię wiary smoleńskiej”. Wychowanemu na WUML-u Mazgule nie ma się co dziwić. Jako członek PZPR w latach 1977-1990 (wierny do końca) musiał uczęszczać na Wieczorowy Uniwersytet Marksizmu-Leninizmu, więc jest podatny na wiarę w istnienie różnych, nawet niestworzonych ideologii.

Ta indoktrynacja ograniczyła Mazgułę i nawet nie przyjdzie mu do głowy, że można wierzyć w kogoś transcendentnego, wychodzącego ponad bożków zrobionych ludzkimi rękami – złotych cielców, jak ten złożony w mauzoleum pod Kremlem. Ślepo wierzy (i tu jest wyznawcą) w raport Millera, żywcem zerżnięty z raportu Anodiny, urągający podstawowym prawom fizyki, której Mazguła nie zna. Nie pojmuje też, że wyjaśnienie Tragedii, jaka spotkała Polaków pod Smoleńskiem, nie jest kwestią wiary, lecz wiedzy.

Taki Mazguła, „dorosły oficer w stanie wojennym”, oczywiście, nie wystąpi z „listem otwartym” do MON o degradację Jaruzelskiego do stopnia szeregowego, bo według niego przywódca WRON, „związku przestępczego o charakterze zbrojnym” (wyrok Sądu Okręgowego w Warszawie z 2012 roku kwalifikuje Jaruzelskiego do degradacji) stan wojenny wprowadził „kulturalnie”. Do tego, „przekazał władzę w sposób pokojowy”. Tak „przekazał”, że komunizm, poprzez przekręt „okrągłego stołu”, umożliwiony przez „konstruktywną opozycję” z Kuroniem, Mazowieckim i Michnikiem na czele, a potem dzięki rządom PO-PSL/ZSL został dobrze zakonserwowany na dalsze 25 lat. No i teraz, gdy rząd PiS bierze się za wyrównanie krzywd stanu wojennego (ponad 100 ofiar) takie Mazguły mazgają się za utraconymi przywilejami. Nie będą przecież płakać nad swoimi ofiarami, z których emeryturami będą musieli zrównać swoje emerytury.

I tacy ludzie, aż strach bierze, „dbali” o nasze bezpieczeństwo.

A co do „ścieżki zdrowia”, ale po drugiej stronie, to Mazguła może jej jeszcze doświadczyć od swoich znajomych towarzyszy. Zrobią to fachowo. Ręczę mu to.

Starzy komuniści chcą protestować ramię w ramię z nowymi komunistami spod znaku UD-UW-PO, PSL/ZSL, KOD-u, PONowoczesnej i ZNP z peerelowskimi korzeniami. Rzecz jasna, nie przeciw „kulturalnej” komunie, którą tak wychwalają. Takim to sposobem, sami o tym nie wiedząc, przyznają rację premierowi Jarosławowi Kaczyńskiemu, który już dziesięć lat temu powiedział: „My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam gdzie stało ZOMO”.

Antoni Górski

PS. Ostatnia ekshumacja ciała złożonego w grobie Piotra Nurowskiego wykazała, że pochowano tam szczątki innej ofiary katastrofy smoleńskiej, a nie prezesa Polskiego Komitetu Olimpijskiego. Co ciekawe, rodzina Nurowskiego należała do tej części rodzin smoleńskich, które sprzeciwiały się ekshumacji zwłok. I co na to krzykacz, następny towarzysz, Paweł Deresz? To kolejny przykład pokazujący haniebne postępowanie wobec ciał członków polskiej elity narodowej, poległych 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku.

 

2052-1Pełna „kultura”
2052-2„Kulturalna” ścieżka zdrowia
2052-3„Kulturalna” policja tuskowa
2052-4„Kulturalna” policja tuskowa

Komentuj "„Kulturalny” stan wojenny – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: