„Grzegorz Zaplątany” – felieton Antoniego Górskiego

Sieci zastawiać to trzeba umieć. Nawet duże ryby wpadają w nie a im więcej się szarpią, tym bardziej się zaplątują. Umiejętność stawiania sieci polega również na tym, że się pamięta gdzie się je zastawiło, bo samemu można w nie wpaść. A tej umiejętności Grzegorzowi Schetynie najwidoczniej brakuje.

„Totalitarni” „podłapali” temat i podnieśli wrzawę, bo premier Morawiecki śmiał powiedzieć, że za POprzedników: „Nie było ani dróg, ani mostów”. To nic, że niemal w następnym zdaniu (bo w międzyczasie były <miłe słowa do naszych przyjaciół skandujących: „konstytucja”>) przyznał, prawda, że w formie wypomnienia, że coś tam niecoś zrobili. Ale nie! Podniósł się jazgot graniczący z histerią. W swoim zacietrzewieniu podnieśli „straszne” zarzuty: PiS „zaprowadza dyktaturę”, a Ziobro wprowadza do sądów ludzi, którzy się o niego „otarli”. Grzegorz tak się rozpędził, że po dwukrotnym oddaleniu pozwu przez sądy, zanim zapadł „prawidłowy” wyrok przez „właściwego” sędziego, korzystny dla PO, tak ostrzegał sędziów: „Do trzech razy sztuka. Opinia publiczna musi zapamiętać te nazwiska i muszą zapamiętać ci, co będą tworzyć Izbę Dyscyplinarną Sądu Najwyższego!” „Zapomniał” o „konstytucji” i o „wolnych sądach” na swoich zbiegowiskach?

Z drugiej strony i dobrze, że Grzechu tak pyszczy. „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”! – chciałoby się powiedzieć. Jak w komedii Moliera, ukazującej bogatego chłopa, który ze swojej próżności i snobizmu ożenił się z ubogą szlachcianką. Po ślubie był zdradzany przez żonę i pogardzany przez teściów. Tak „kończą” osoby łase na szybki zysk, chciwe i cyniczne. I właśnie przy tej okazji możemy poznać trochę większe „co nieco” „schetynowców”.

Biedak wystawia tym samym na cios jeszcze „niewystudzonego” od czasów rządów PO-PSL/ZSL „rozgrzanego” (jak mawiał Bronisław Komorowski) sędziego. „Dyspozycyjny” sędzia zrozumiał co może mieć na myśli przyszły (choć na razie „cień”) jego pryncypał i tego samego dnia (jak „potrzeba” to szybko) zmienia dwa wcześniejsze orzeczenia. Tak działają sądy w Polsce nadal. Niby wszystko jest dobrze. Niby! Chociaż sędzia nie orzekł przeprosin i wpłaty na WOŚP, jak Platforma nazywająca się Obywatelską chciała, to odtrąbiono sukces, bo Morawiecki sprostował swoją wypowiedź. To dopiero „skandal”! „Pisowski” premier posłuchał sędziego Przemysława Kurzawę, … „kolesia” Ćwiąkalskiego – Ministra Sprawiedliwości w pierwszym rządzie Tuska, członka rady programowej PO, krytycznego wobec Ziobry.

W międzyczasie Schetyna zdążył pojechać do kanclerz Merkel, by rozmawiać (raczej pożalić się) o „środkach europejskich dla samorządów [może o ich zamrożeniu na czas rządów PiS?], Nord Stream 2 i polityce Unii Europejskiej po wyborach do Parlamentu Europejskiego”. A kto cię „cieniu” bez pozwolenia polskiego rządu upoważnił do rozmów z obcymi o sprawach międzynarodowych? Jakim prawem rozmawiasz? Jakie instrukcje otrzymałeś od Merkel? Jak sugeruje Adam Andruszkiewicz: „blokada budowy Centralnego Portu Komunikacyjnego? (o tym się wygadał Trzaskowski), LOT w ręce Lufthansy? PKO dla Deutsche Bank? rezygnacja, w gratisie, z reparacji wojennych?”. PO = hołd berliński – skwitował Andruszkiewicz. Dziwnie się także złożyło, że w tym samym czasie Komisja Europejska postanowiła złożyć do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej skargę „z uwagi na pogwałcenie przez Polskę zasady niezawisłości sędziów”. „Właściwych” sędziów?

Możemy też dokładniej dowiedzieć się, że te „schetynówki” Platformy to marne „co nieco”, bo (jak zaraz premier Morawiecki dodał) „przez 8 lat wydali 5 mld zł na drogi lokalne. To jest tyle ile my wydajemy w ciągu jednego do półtora roku”. Tak te „coś” Schetyny to od pięciu do ośmiu razy mniej!

Również przy tej okazji warto dostrzec to na co już kiedyś zwracałem uwagę. Pan premier zanim powiedział o „braku dróg” przypomniał Tuskowe hasło wyborcze: „Pamiętacie, jak nasi poprzednicy mówili, że nie politykę budujmy, tylko drogi i mosty?”. Pamiętamy! Dokładnie na bilbordach z Tuskiem było tak: „Nie róbmy polityki, budujmy mosty” ze wspaniałym mostem w tle, „Nie róbmy polityki, budujmy drogi” z szeroką autostradą w tle. Znaczy się, Tusk też deklarował „nierobienie polityki”!? I „bez robienia polityki” wśliznął się na plecach otumanionych, zniechęconych do polityki wyborców na „króla Europy” (tak go nazwał przyjaciel Borusewicz)? To jest największy przekręt Tuska, za który powinien być rozliczony przez Polaków. Cień premiera, Schetyna pewnie by wolał, żeby Tusk tym „królem” został jak najdłużej.

Jak się Grzegorzu z tego wszystkiego teraz wyplączesz?

Antoni Górski

2059-1

„Dumał nie dumał, carem nie budziesz”

Komentuj "„Grzegorz Zaplątany” – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: