Elbląg: Przekop to nic nowego

Przeliczanie, kiedy przekop Mierzei się zwróci, jest pozbawione sensu. To tak jakbyśmy pytali, kiedy zwróci się trasa Unii Europejskiej, bez której Elbląg by się zakorkował – mówi prof. Krzysztof Luks, który od lat promuje ideę przekopu Mierzei Wiślanej.

Profesor Krzysztof Luks, elblążanin, wiceminister transportu w rządzie Jerzego Buzka, autor m.in. książki „Port Elbląg w polityce morskiej państwa” był jednym z prelegentów naukowej konferencji na temat historii i przyszłości portu, zorganizowanej przez Elbląską Uczelnię Humanistyczno-Ekonomiczną.

– Port morski w Elblągu jest elementem nie tylko morskiego systemu transportowego, ale także systemu dróg śródlądowych. I ma być według zapewnień polityków coraz mocniejszy.
– Dawno na to pora. Przecież już kilkaset lat temu chciano Mierzeję, która nawet wówczas nie była jeszcze w pełni ukształtowaną Mierzeją, przekopać. To jest logiczna konsekwencja. Niezależnie od meandrów stosunków polsko-rosyjskich wykopanie nowego wyjścia na Bałtyk z Elbląga było zawsze uzasadnione ekonomicznie i wiele rządów, różnego rodzaju opcji politycznych się do tego przymierzało. To jest tylko realizacja tego, czego chciał bodajże Stefan Batory nawet. To nic nowego.

– Co Pan jako naukowiec, od lat zajmujący się tematyką portu, powiedziałby osobom, które nie bardzo widzą te ekonomiczne korzyści przekopania Mierzei?

– Kiedyś mój sąsiad zapytał mnie w sklepie, kiedy to się zwróci. To ja go zapytałem, kiedy się panu zwróci ulica Grudziądzka? To jest droga, element infrastruktury. Przeliczanie tego na bieżące dochody jest pozbawione sensu. Równie dobrze możemy zapytać, kiedy nam się zwróci trasa Unii Europejskiej, rzecz dla Elbląga zupełnie podstawowa z punktu widzenia całości miasta. Tak nie można na to patrzeć, w czysto kramarskim sensie.
Elbląg, o ile pamiętam, według Instytutu Planowanie Przestrzennego należy do tych 120 miast zagrożonych degradacją. Zresztą ludność Elbląga, jeśli mnie pamięć nie myli, w ostatnim dwudziestoleciu spadła. Rozwój portu jest jakaś szansą dla miasta. W obecnym kształcie, z tymi obrotami, które ma port generuje według moich obliczeń pośrednio i bezpośrednio około 300 miejsc pracy. A to nie jest mało, jak na miasto, w którym największym pracodawcą jest szpital wojewódzki. Przekop to nie jest zresztą inwestycja typu egipskie piramidy jeśli chodzi o nakłady. To w skali kraju jest drobna inwestycja w porównaniu z tym, co się w Polsce do tej pory zbudowało i buduje w tej chwili.

Województwo warmińsko-mazurskie jest jednym z najsłabszych województw w Polsce. I ta słabość wynika z izolacji komunikacyjnej. Każdy państwu powie, nawet nieznający się na rzeczy, że warunkiem rozwoju każdego obszaru, pierwszym i podstawowym, jest jego dostępność. Im ta dostępność jest większa, im możliwości transportowe, dojścia do danego obszaru są większe, tym większe są szanse rozwojowe…

Źródło: portEl.pl

Komentuj "Elbląg: Przekop to nic nowego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*



Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: