„Cios w plecy” – felieton Antoniego Górskiego

2101

Jest w Jersey City pomnik jakiego nikt nie odważył się w Polsce, nawet w „wolnej” Polsce postawić. A i tam kłuje lewactwo w oczy. Zakneblowany i ze związanymi do tyłu rękoma Żołnierz Polski z wbitym w plecy rosyjskim bagnetem. Tak, to jest makabryczne. Nie jest to jednak makabryczne ze względu na figurę, kompozycję, lecz ze względu na wymowę tego dzieła. Makabryczne jest to co spotkało jego i setki tysięcy Żołnierzy Polskich 17 września 1939 roku.

Z rozkazu Naczelnego Wodza („Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów”) Żołnierze Polscy mieli nie podejmować walki z Rosjanami. Polacy zaufali (który raz?) Słowianom(?), zapominając, że to dzicz ze Wschodu. Od rozpoczęcia agresji na Polskę Armia Czerwona dokonała wielu zbrodni wojennych, mordując w bestialski sposób jeńców (przykład: Obrońcy Grodna rozjeżdżani czołgami, 22 500 oficerów zamordowanych strzałem w tył głowy w katowniach sowieckich, których symbolem jest Katyń) i masakrowała ludność cywilną (1 300 000 aresztowanych i wywiezionych w głąb Rosji i do łagrów). Wziętym do niewoli Żołnierzom Polskim sowieci odmawiali statusu jeńców wojennych, gdyż fałszywie twierdzili jakoby „państwo polskie nie istniało”, a zatem wszystkie obowiązujące pakty (cztery) o nieagresji uznali za „nieobowiązujące”. 20 września w Moskwie został podpisany sowiecko-niemiecki protokół wojskowy uzgadniający szczegóły linii demarkacyjnej między wojskami obu agresorów, który przewidywał „wspólne niszczenie polskich oddziałów i band”. Pod przykrywką „uproszczonej formy walki z bandami” (jak byli „bezpaństwowcami”!?) rozstrzeliwano bez sądów polskich oficerów oraz „polskich burżuazyjnych nacjonalistów[?]”.[1]

NKWD dokonywało masowych aresztowań lub egzekucji elit lokalnych według uprzednio przygotowanych przy pomocy lokalnej agentury komunistycznej list proskrypcyjnych. Poduszczona przez sowieckie służby specjalne miejscowa ludność zamieszkująca Zachodnią Białoruś i Ukrainę, by „bronią, kosami, widłami i siekierami biła swoich odwiecznych wrogów – polskich panów”, zorganizowana w bojówki komunistyczne, grupy OUN, złożone po części z uzbrojonych dezerterów z Wojska Polskiego i marginesu społecznego, paląc wsie dokonywała zbrodni na „pańskich” Polakach a i polskim chłopom też nie odpuszczając.

Czy można sobie wyobrazić większą makabryczność?

Agresja sowiecka była konsekwencją paktu Ribbentrop – Mołotow. To wszystko mogło się zdarzyć tylko w ścisłej współpracy z drugim barbarzyńcą, hitlerowskimi Niemcami, którym sowieci wydatnie dopomogli w zwycięstwie nad Polską. W nagrodę za to dostali większą część terytorium Polski. W dniu 22 września sowieci i hitlerowcy urządzili w Brześciu wspólną „paradę zwycięstwa” nad Polską jeszcze walczącą. Sama twierdza brzeska jeszcze się broniła. Walczyła Warszawa i bronił się Hel. Przed Niemcami była jeszcze za dwa tygodnie bitwa pod Kockiem. Gdyby nie sowieci to 250 000 żołnierzy wziętych do sowieckiej niewoli i 80 000 żołnierzy, którzy przedostali się do sąsiednich państw, stanowiących potężną, 330 000 armię (armia „Poznań” liczyła ok.100 000), mogłoby być użyte i skutecznie stawiać opór Niemcom. Gdyby nie niewypowiedziana, ale rzeczywista wojna Rosji Sowieckiej z Polską w 1939 roku II wojna światowa by się nie zdarzyła. Hitler utknąłby w poleskich bagnach, (gdzie były polskie zapasy wojenne) na długie, mokre i zimowe miesiące. Tym bardziej, że zużycie niemieckiego sprzętu wojskowego było tak duże, że wymagało generalnego remontu, a zapasów amunicji Niemcom pozostało na ok. 2 tygodnie walki.

Bolszewicy nie mogli pogodzić się z tym, że Polska zagrodziła im drogę do światowego komunizmu. Całe pokolenia w ZSRR wychowano w poczuciu zawodu i żądzy odwetu. A więc nadarzyła się okazja by pod przykrywką „konieczności obrony ludności ukraińskiej i białoruskiej przed … przyjacielem Hitlerem”[!?] „wkroczyć” do Polski. Nazywali to również „wyzwoleniem”. Tymczasem Wiaczesław Mołotow, podsumowując agresję sowiecką na Polskę stwierdza, że „uderzenie [!] [a jednak – A.G.] Armii Czerwonej razem z Wermachtem doprowadziło do rozbicia państwa polskiego – pokracznego bękarta traktatu wersalskiego”.[2] Bolszewicka fałszywość jest widoczna i teraz w krajach podbitych przez Federację Rosyjską – Czeczenia, Gruzja, Ukraina. Znamy te bolszewickie metody.

Za to wszystko, po drugim (w sumie trzecim, uwzględniając 1920 rok), „udanym wyzwoleniu” w 1945 roku sowieci stawiali i kazali stawiać sobie w Polsce setki pomników, w tym olsztyńskie „szubienice” ku czci i chwale z wyrazami wdzięczności dla Armii Czerwonej. Co z kolei lewactwa nie kłuje w oczy.

Antoni Górski

1. Polska Wielka Księga Historii, Wyd. Kluszczyński, Kraków 2012]
2. jw.

Komentuj "„Cios w plecy” – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.


Pytania Posła Jerzego Szmita w sprawach bieżących na forum Sejmu:

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: