„Bóg przychodzi” – felieton Antoniego Górskiego

W tym roku Święta Bożego Narodzenia przyjdą szybko. Co prawda są cztery niedziele, ale tylko trzy tygodnie Adwentu. Jakby to było znakiem „naszych czasów”, kiedy pędzimy, czasami w pośpiechu zapominając o najważniejszych sprawach. Boże Narodzenie jest okazją nie tylko do duchowych przeżyć, ale też przystopowania i dobrym momentem do refleksji.

W oczekiwaniu na ostateczne przyjście Boga, corocznie świętujemy pamiątkę przyjścia Boga na świat sprzed 2 000 lat. Bóg stał się człowiekiem w małym miasteczku o symbolicznej nazwie „Dom Chleba”, hebrajskim Betlejem. Chociaż nazwa i miejsce stało się przez to wielce czcigodne, to w tamtych czasach nie cieszyło się dobrą sławą i ryzykownie było wychodzić po zmroku na ulicę. Przyjście Jezusa na świat w takim miejscu było zapowiedzią jego działania w dorosłym życiu. Nie przychodził do ludzi dobrych, lecz do … „celników i grzeszników”: „Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają” (Mt. 9.11). Zarzucali mu to faryzeusze. Ale i najbliżsi uczniowie też robili mu o to wymówki, nie dostrzegając, że cały czas był z nimi blisko.

Tamten świat jawi się nam dosyć prymitywny, surowy, a nawet brutalny, z jego „niehumanitarnymi” zasadami – krwawymi wojnami, surowymi i strasznymi karami dla przestępców. Z filmu pamiętamy szpaler tysięcy ukrzyżowanych po klęsce Spartakusa, wzdłuż głównej drogi prowadzącej do Rzymu. Jezus poniósł taką samą, męczeńską śmierć.

Czy obecny świat prezentuje się nam cokolwiek lepiej? Gdy „człowiek” człowiekowi zgotował kilkudziesięciomilionową „Golgotę Wschodu” i „Zagładę Zachodu”? Czy dzisiaj, w „postępowym” XXI wieku jest już „wspaniały”? Gdy „oświecony człowiek” sprawia milionową Golgotę Dzieci przed Narodzeniem (szczególnie podłe działanie, bo wobec najsłabszych), poświęcając je Molochowi – krwiożerczemu bożkowi? Trzeba to mieć na uwadze, wspominając Narodzone Boże Dziecię.

Dzisiaj Bóg też przychodzi na świat, aby naprawiać to co człowiek spartolił. A z naszej strony warto jak najbardziej również, a może szczególnie teraz, przy okazji Bożego Narodzenia, prosić Go o to w codziennej Modlitwie za Ojczyznę, której nauczył nas Wielki Polak zatroskany o sprawy Narodu i Państwa Polskiego – Ksiądz Piotr Skarga:

„Boże, Rządco i Panie narodów,
z ręki i karności Twojej racz nas nie wypuszczać,
a za przyczyną Najświętszej Panny, Królowej naszej,
błogosław Ojczyźnie naszej, by Tobie zawsze wierna,
chwałę przynosiła Imieniowi Twemu
a syny swe wiodła ku szczęśliwości.

Wszechmogący, wieczny Boże,
spuść nam szeroką i głęboką miłość ku braciom
i najmilszej Matce, Ojczyźnie naszej,
byśmy Jej i ludowi Twemu,
swoich pożytków zapomniawszy,
mogli służyć uczciwie.

Ześlij Ducha Świętego na sługi Twoje,
rządy Kraju naszego sprawujące,
by wedle woli Twojej ludem sobie powierzonym
mądrze i sprawiedliwie zdołali kierować.

Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen”

Antoni Górski

Komentuj "„Bóg przychodzi” – felieton Antoniego Górskiego"

Skomentuj tekst

Adres e-mail nie będzie opublikowany (pozostaje do wiadomości serwisu)


*


Zabezpieczenie antyspamowe:

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Powrót na górę strony
%d bloggers like this: